Tworząc ślubną sesję zdjęciową, większość specjalistów skupia się na samej ceremonii i przysiędze. Jest ona głównym punktem całego wydarzenia, lecz dookoła także dzieje się wiele wspaniałych rzeczy. Można to porównać do zamówienia deseru bez przystawki i dania głównego. Niby smakuje świetnie, ale cały czas czegoś brakuje i szybko robisz się głodny.

Uważam, że świetnym wyborem jest stworzenie całej historii, przedstawiając pierwsze godziny dnia, przygotowania Państwa Młodych, organizację sali, kościoła i emocje przybyłych gości. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ważni są także świadkowie, rodzeństwo, rodzice i najbliżsi w tym dniu. Zawsze dbam o to, by byli oni nieodłączną częścią sesji ślubnej z ceremonii.

Napięcie i stres przed uroczystością

Strach przed najważniejszym punktem tego dnia jest widoczny zarówno na twarzach Pary Młodej, jak i przybyłych. Czasem największe emocje dostrzec można u rodziców i zaangażowanych osób. Warto to wykorzystać, by pokazać prawdziwą rodzinną więź.

Do wszystkiego dochodzi napięcie związane z planowaniem, przygotowaniem, przysięgą i całą otoczką, która powinna być jedynie dodatkiem. Młodzi denerwują się, że pomylą słowa lub nie wypadną tak, jak powinni. Odpowiednio uwiecznione chwile, będą świetnym wstępem do kolejnej części.

Wybuch szczęścia

Tymi dwoma słowami chyba najlepiej mogę opisać to, co zazwyczaj dzieje się po pierwszej fazie, gdy ksiądz pobłogosławi Nowożeńców i pozwoli im iść przez nową drogę życia. Szczęście i radość, że wszystko wyszło dobrze to nieopisane uczucia, które pokazują, że wszystkie negatywne myśli i stres odeszły w niepamięć.

Kiedy Para Młoda wychodzi z kościoła, a goście czekają już na zewnątrz, by ich przywitać, widać na twarzach bliskich szczere uśmiechy. Jest to bez wątpienia najlepszy moment dla fotografa ślubnego, który kocha swoją pracę. Nie tylko może on wykazać się prawdziwymi umiejętnościami, ale także pozytywne wibracje udzielają się w silny sposób.

A co na sam koniec? Oczywiście zabawa!

Mieliśmy już stres, napięcie, strach i ulgę, szczęście oraz radość. Teraz przyszedł czas, by sfinalizować miesiące szykowania i po prostu się bawić. Zdjęcia weselne to coś zupełnie szalonego, co w większości przypadków owocuje zwariowanym materiałem. Każda rodzina ma swoje tradycje i często nie wyobrażają sobie wesela bez tych elementów.

Jak długo zostaję podczas tej części? Zazwyczaj do końca oczepin lub jeśli nie są one organizowane, to kończę zdjęcia o 24-1 w nocy. Zależne jest to jednak od poziomu zabawy. Gdy pojawiają się procenty w krwi gości, to im późniejsza godzina, tym ciężej uchwycić dobry kadr. 🙂

Kiedy więc na sesję ślubną?

Miesiąc lub tydzień miodowy? To najlepszy moment, w którym zakochani są w siebie niemal wpatrzeni, jak w obrazek. Fotografia ślubna ma przypominać im za kilka lat o tych uczuciach, dlatego chyba nie ma lepszego czasu na to, by wykorzystać potencjał zauroczenia i miłości.

Wtedy też nie musicie obawiać się o swoje stroje, makijaże i fryzury. Możecie więc oddać się wodzy fantazji i trochę zaszaleć. 🙂